I wsiedliśmy do samochodu. Gdy nagle ktoś zaczął bić mnie po twarzy.
-Ala. Wstawaj. Musimy iść do pracy. -do jakiej pracy. Przecież siedzimy w samochodzie.
-Co? Do jakieś pracy? -po chwili otworzyłam oczy. To to był sen. Nie znam One Direction. Nie chodzę z Harry'm.
-Do nowej. Pierwszy dzień. Mówiłam ci, żebyś się tyle nie szlajała.
-To to był sen. Jezu jaka ja jestem szczęśliwa. Nie straciłam dziecka. -pow to wszystko na głos.
-Co jakiego dziecka. A dobra nie ważne. Ala jak się nie pospieszysz to stracisz pracę a nie dziecko. -szybko wstałam z łóżka i pobiegłam sie umyć. Wziełam szybki, zimny prysznic. Zrobiłam makijaż, następnie poszłam do Lili, że możemy już iść. Ona tylko wieła torbę i poszłyśmy na przystanek. Wszystko wyglądało jak ostatnio, oprucz togo, że jedziemy Autobusem.
-Ala...?
-Hyyy. ?
-O jakim dziecku mówiłaś?
-Miałam zły sen. -opowiedziałam jej wszystko. Lila nie zadawała mi, żadnych pytań. tylko słuchała. Około dwa metry przed studiem skończyłam moją historię.
-Szkoda, że to tylko sen. -pow Lila.
-Chyba jednak dobrze. Jak bym nie chciała stracić dziecka.
-No też racja. :) -uśmiechnęła się do mnie. Otworzyła drzwi i weszłyśmy do sali numer 699. Czy nie w szpitalu leżałam w sali 699. Mam chyba jakieś DJV.
-Dzień dobry, -powdziałyśmy w tym samym czasie.
-Cześć. Ala i Lila. Tak?
-Tak. -znowu odpowiedzałyśmy chórkiem.
-Wy tak zawsze?
-Nie tylko gdy się denrwujemy. -pow Lila.
-Nie ma się czego bać. Jestem Sajmon. Ale mówcie mi Saj. ok?
-Zgoda Saj. -powedziałam za nas obje.
-A i jeszcze jedno. Czy możecie naszymi gwiazdami wyruszyć w podróż do L.A nagrać teledysk.
-Jasne. Ale z kim? -zapytałam z wielkimi oczami.
-To wy jeszcze nie wiecie?
-No nie. -Powiedziała Lila.
-Więc was naprowadzę. Napisałyście mi wasze ulub. gwiazdy. Pamiętacie.
-Tak. Ale co to ma z tym wspólnego.
-Słuchaj dalej.
-Powiedz prosto z mostu.
-Poczekajcie tu. Zaraz ich przyprowadzę. -czekałyśmy na nim z jakieś 20 min. W końcu musiałam iść do łazięki.
*** W łazięce.
Łazienki są wspólne. Gdy chciałam umyć ręce zobaczyłam obok Bruno Marsa. Chciałam nie kżyczeć, ale..
-Hej. Nowa tak.
-Tak. Jestem Ala.
-Ja Bruno. Miło mi .
-Wiem kim jesteś. Jestem twoją wielką fanką.
-Dziękuje. -Usłyszałam wrzask Lila.
-Przepraszam muszę iść. Moja przyjaciółka chyba się wystraszyła. -Biegłam po schodach, jak zawszę się wywaliłam na moją pupcie. Weszłam do pokoju. Masując mój kufer. Gdy Lila. Podeszła do mnie i zaczęła coś krzyczeć o jakiś fanach i marzeniach.
-Lila. Uspokój się. Wytłumacz mi o co chodzi. Jacy fani. Nic nie rozmumiem. -Lila chwyciła moją głowę i skierowała na twarz Harrego Stylesa.
-Co. To tylko Harry Styles. -po chwili zaczęłam brać do wiadomości, że jestem koło Harrego. Zaczęłam krzyczeć. Ale nie jak fanka tylko jak bym zobaczyła ducha. Gdy przestałam odezwałam się.
-Cześć jestem Ala. A to moja przyjaciółka Lila. Jesteśmy waszymi fankami. A ona nie radzi sobie z takimi styułacjami. -Lila klepneła mnie w ramie.
-A ja. Lila.
-Właśnie to powiedziałam suko. -częstko tak do siebie mówimy.
-Cześć Laski. Jestem Harry. To Liam, Louis, Niall i Zayn.
-Cześć -pow pozostali chłopcy.
-Często tak do siebie mówicie. -spytał Niall.
-Jak. Suko?
-Chociażby.
-Ale. To jest suka. Ma takie przezwisko. -wytknęłam język. Wszyscy zaczęłi się śmiać. Tylko Lila stała ze smutną miną. Po chwili podszedł do niej Zayn. Przytulił ją i pow jej coś do ucha.
-Zayn może na głoś. Też chcemy wiedzić. -powiedziałam
-On już tak ma gdy ktoś mu się podoba.
-Dobrze, wiedzieć, -odpowiedziała Liam'owi.
-To my może z tą chodźmy . -powiedzał Niall a myśmy wyszli za nim. Zostawiając Zayn'a i Lilę samych. Po 30 minutach. Zaczęliśmy się nudzić. Otworzyliśmy drzwi na oścież i zobaczyliśmy jak Lila wymienia ślinę z Zayn'em. Gdy Lila dostrzegła na w drzwiach. Odpchneła Mulata i pow.
-To nie to co myślicie. Myśmy tylko...
-My wiemy co. Nie musisz sie tłumaczyć Lila. -odpwiedział Lou i zaczął udawać że się całuje.
-Przestań Lou. -warknął Zayn. Po Chwili Saj wszedł do pokoju i pow że za 30 minut mamy być w samolocie.
-Ale my nie jesteśmy spakowane.
-To nic. Kupicie sobie ciuchy. -szybko pobiegliśmy do samochodu. Ja już nawet zapomniałam o moim śnie. :)
Boję latać się samolotami. Dlatego nigdy nie leciałam. Jestem pewna, że się rozbijemy. Dlatego nie usiadłam przy oknie. Znalazłam 3 wolne miejsca. Usiadłam na środku. Trzy miejsca z przodu zajmowała Lila z Zayn'em naprzeciwko nich siedziała trzecia dziewczyna z Liam'em i Niall'em. Harrego i Lou jeszcze nie widziałam. Zamknęłam oczy. Gdy nagle słyszę głos Harrego i Lou.
-Możemy się dosiąść.
-Jasne, ale ja nie siedzę przy oknie.
-Ja mogę. -pow Lou.
-Ja usiądę z brzegu. Bo często w samolocie chodzę siku. :D -ok. To było trochę dziwne. Po około 2 godz zrobiło mi się zimno. Harry poprosił stiuardessę o koc. Gdy go dała. Zbliżył się do mnie i objął z całej siły i otulił mnie kocem. Do końca podróży siedziałam wtulona w ramię Harrego. Nie wiem jak długo, bo po chwili zasnęłam.
-Wstawaj śpiąca królewno. Lądujemy.
-Dobrze. Królewiczu na białym koniu.
-Zapnij pasy. Bo mogą być turbulęcje.
-Co?
-Takie wstrząsy. -z nerwów oparłam głowę o fotel. Harry widząc mój strach złapał mnie za rękę i pow.
-Nie bój się malutka.
-Ale ja się nie boję. -spojrzał na mnie swoim zabójczym wzrokiem uśmiechnął się i zarazem pokazał swoje śliczne dołeczki. ♥ Nawet nie wiem kiedy wylądowaliśmy. Po wyjściu z samolotu poszliśmy do limuzyny ja z Harrym i Lou usiedliśmy z tyłu. Zayn i Lila cieszyli się sobą. Wymieniając ślinę. Ta nowa chyba Ola siedzi obok kierowcy a Niall z Liam'em. Nasza trójka całą drogę, żartowała z Niall'a, bo co chwilę zatrzymywaliśmy się, w jakiejś Knajpie. Około godz 22 zrobiło mi się zimno.
-Zimno cię. Cała się trzęsiesz.
Ejj. Bob (Nasz Kierowca) włączysz ogrzewania, nasze dziewczyny marzną.
-Ta nie ma po co. Jesteśmy już na miejscu.
-Ok. -Hazza objął mnie ramieniem Lou z drugiej strony.
-Za chwilę będziemy. Tam się ogrzejesz. A puki jesteśmy wszyscy razem to za 30 minut impreza. -pierwszą kwestię powiedział tylko do mnie. Pokoji było 6. Wszystkie podwójne. Lila wzięła pokój z Zayn'em z jednym łóżkiem. Niall z Liam'em, ale już tam były 2 łóżka. Reszta czyli ja, Lou, Harry, i Ola mamy swoje pokoje z jednym wielkim łóżkiem. Wszyscy szli do swoich pokoji się przebrać. Tylko ja nie mam ciuchów. Lila napewno pożyczy od Zayn'a a ja albo pójdę w bieliźnie ale w tym co mam. Wybieram drugą opcję. Gdy po chwili ktoś zapukał do moich drzwi. był to Harry.
-Masz wiem, że nie wzięłaś żadnych ciuchów. Ubierz moje. Możę będą trochę za duże, ale co tam. Ważne, żeby było ciepło. Jeśli chcesz coś jeszcze to tylko powiedz. -opanował go słowotok.
-Harry. -przerwałam mu.
-Tak?
-Jest dobrze. I dziękuje. Zaraz do was dołączę. :) -uśmiechnęłam się. Hazza poszedł do salonu. A ja się przebrałam. Byli już wszyscy oprócz Oli. Mieliśmy na nią poczekać.Ale Niall krzyknął pijemy.
-Ale mu jutro nagrywamy. -powiedziałam
-My mamy takich makijażystów, że będziesz wyglądać jak nowo narodzona. -Niall zaczął polewać gdy przyszła Ola. Ubrana jak na spotkanie z Obamą, albo jeszcze lepiej. Nikt nie wzrucił na to uwagi. Ale było widać, że jest z siebie zadowolona. Po jakiś 3 godz byliśmy schlani jak świnie. Jakoś o 5 rano poszliśmy spać. Każdy do swojego pokoju. :) ♥
______________________________
I co myślicie o tym rozdziale?
Piszcie kom. Bo nie wiem czy pisać to dalej. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz