Rozdział 7

U Lili.
-Byłeś zabezpieczony?
-Kiedy? -spytał 
-Yyy. A jak myślisz? Wczoraj.
-Yyy. Nie. Myślałem, że ty byłaś.!
-Nie. Nie byłam. A czemu się tak uśmiechasz?
-Emm. Bo ja zawsze chciałem mieć dzieci. Musimy wymyśleć imię. 
-Co? Jeszcze nic nie wiadomo. Ale jak będziemy mieć dziecko to będziesz mnie jeszcze kochał?
-Co? Przecież ja cię kochałem, kocham i zawsze będę kochał. -zaczęli się całować.
U Ali.
-Więc byłeś zabezpieczony?
-Nie. Ale myślałem, że ty byłaś. Przecież ja nie dam rady wychować dziecka. To za dużo jak dla mnie. Jeszcze jestem za młody. -był taki zdenerwowany. 
-Ejj. Zwolnij kowboju. Ja byłam i chciałam tylko zobaczyć jak zareagujesz.
-To dobrze. Ej nie strasz mnie już więcej. Dobrze?!
-Dobrze. Ale ja muszę lecieć. Spotkamy się wieczorem. Kocham cię. 
-Ja ciebie też Kocham kotku. 
-tak naprawdę nie musiałam nigdzie iść, ale chciałam zobczyć czy jestem w ciąży. Skłamałam mu, że byłam zabezpieczona. Sami widzieliście jak zareagował. 
Po wyjściu od ginekologa dowiedziałam się, że jestem w ciąży. 
Gdy wróciłam do domu nie było nikogo. Więc spakowałam swoje rzeczy i napisałam liścik do Harrego. Wytłumaczyłam mu, że dostałam pracę w Paryżu. I żeby się nie martwił. I że go nie kocham. Chociaż to wszystko kłamstwo. Nie mogłam mu powiedzieć, że jestem w ciąży, bo on nie chcę być ojcem. A ja nie chcę zmarnować mu kariery.
Jestem już w samolocie.
W ty samym czasie w domu w Londynie. 
-Ej Lila widziałaś Alę. 
-Nie a coś się stało?
-Emm. Nie to znaczy tak. To znaczy nie. 
-Mów co się stało.
-Masz, przeczytaj. 
-Na głos?
-Ja chcesz?
-Stylesie. 
Pojechałam do Paryża, bo tam dostałam dobrze płatną prace w klubie nocnym jako tancerka. Przepraszam, że dopiero teraz ci to mówię, ale ja ciebie i tak nigdy nie kochałam byłeś mi potrzebny, żebym się wybiła. Za to ci bardzo dziękuje. Nie martw się. To co było między nami jest skończone. I tak nigdy nie brałam naszego związku na poważnie. Jesteś jeszcze młodym człowiekiem wszystko jeszcze przed tobą. Twoja była. Ala
Ej ja jestem pewna, że to jest żart. 
-Nie wiem dlatego ją szukam. Ale jeśli nie to się chyba powieszę. Moje życie bez niej nie istnieje rozumiesz? -zaczął płakać jak mały chłopiec który nie dostał ulub. zabawki na święta
-Niezabardzo. Ale dzwoniłeś do niej c'nie?
-Ta. nie odbiera. Pomóż mi proszę. Ty jesteś jej najlepszą przyjaciółką, jak się z tobą skontaktuje powiesz mi. Proszę. 
-Dobrze. Zadzwonię. 
2 godz później. z perspektywy os. trzeciej.
Lila dzwoni do Ali. Pierwszy sygnał i nic drugi i trzeci.
-Ala gdzie ty do cholery jesteś. Wiesz, że Harry chciał się przez ciebie zabić. 
-Zamknij się i mnie teraz posłuchaj. Jestem z nim w ciąży. On nie chce mieć dzieci więc, po prostu to mu ułatwiłam.
-Ale gdzie jesteś. 
-Ale najpierw przysięgnij, że mu nie powiesz.
-Ale. 
-Żadnych ale, przysięgnij .
-Ok .Przysięgam. 
-Wróciłam do Polski. Teraz mieszkam z rodzicami. Ja kończę bo jestem zmęczona tą przeprowadzką.
-Ok pa. ♥ 
-Pa. 
W Londynie. 
-I co rozmawiałaś z nią?
-Tak. Ale nie mogę ci nic powiedzieć.
-To tylko kiwaj głową, 
-Ok. Ale i tak nie zgadniesz.
-Więc ma innego? -pokiwałam na nie.
-Kocha mnie? - pokiwałam na tak.
-Pracuje w burdelu? -pokiwałam na nie
-Sprzedaje swoje ciało? -pokiwałam na nie
-Mieszka w Paryżu -pokiwałam na nie
-To już kurwa nie wiem. Jest w ciąży?- zatkało mnie. 
-Ona jest w ciąży? - nie odpowiedziałam mu na to pytanie.
-Lila. One jest w ciąży ze mną . 
Lila odpowiedz mi. Proszę.
-Daj mi spokój.
-Lila proszę powiedz. Ona jest w ciąży ze mną?
-Ta jest z tobą w ciąży. A ty nie chcesz tego dziecka więc wróciła do Polski. -zaczęłam na niego krzyczeć. 
-Dziękuje ci. Jadę po nią. 
-Poczekaj jadę z tobą. 
Zaaayn -zaczęłam krzyczeć . 
-Tak?
-Jedziesz ze mną i Harrym po Alę, do Polski?
-Kiedy?

-Teraz. 
-Pewnie. Ale siedzę koło ciebie. 
-OK. 
W Polsce.. 
Jezu jak mi się nudzi. Nie mam co robić. Może pójdę do Sary (koleżanka ze starej klasy). Zaczęłam się ubierać. Gdy mama mnie zawołała. 
-Już idę. -jezu co ona znowu ode mnie chce? Przed przeprowadzką niemiała czasu, a teraz to co 5 min muszę iść, bo ma jakieś wymysły.
-Co chcesz? -spytałam z miną zbitego psa. A ona domyśliła się, że nie chce mi się z nią gadać. 
-Ja nic, ale ona... -przerwałam jej. 
-Jaka ona?
-Obróć się. -spojrzałam na Lilę z nie do wierzeniem. Co ona tu robi?
-Co ty tu robisz?
-Przyjechałam po ciebie Pizdo. -zaczęła się na mnie drzeć, jaka ja to jestem głupa, pojebana itp. 
-To ja lepiej zostawię was same. -powiedziała mama i poszła. 
-I tak nie wrócę do Londynu.
-Niby czemu? Bo co. bo masz z Harrym dziecko?
-Yyy. Nieee. -chociaż to jedyny powód. Nie chciałam zmarnować mu kariery. On jest sławny a ja jestem nikim. 
-To dlaczego? Podaj mi jeden powód.
-Emm. Emm... -nie wiedziałam co powiedzieć. Zatkało mnie. 
-I co. Posłuchaj mnie, ale najpierw powiedz, że nie będziesz zła. 
-Zależy o co chodzi?
-Powiedz, że nie będziesz zła. 
-Dobra, nie będę zła. Chyba. -Ale to ''chyba'' pow już po cichu. Tak, że nie usłyszała. 
-Ok. Chodź tutaj. -zobaczyłam jak Harry, Zayn, Liam, Louis i Niall weszli do salonu. Zarobiłam wielkie oczy po czym wydarłam się na Lilę. 
-Ala. Proszę wysłuchaj mnie. Nie wiedziałem, że jesteś w ciąży. Zareagowałem tak, bo nie byłem gotowy na dziecko, ale razem to przetrwamy. Bardzo cię Kocham i wiem, że pokocham to dziecko. Wiesz jak się czułem jak przyszedłem i przeczytałem tą kartkę. Chciałem się zabić, bo my jesteśmy jak jedna dusza i dwóch ciałach. Rozumiesz mnie?!-po jego policzku zaczęła spływać pojedyncza łza. A ja nie wiedziałam, co powiedzieć. Bardzo go kochałam i kocham ale nie wiem czy dam sobie radę z dzieckiem. A on przeze mnie straci karierę. 
-Jeśli mnie nie kochasz to powiedz mi to prosto w oczy a nie na kartce. Nie wiesz jak ja cierpiałem kiedy ciebie nie było koło mnie. Proszę powiedz coś. Wolę, żebyś mnie biła, kopała lub zabiła bo to mniejszy ból niż ten co teraz czuje. -jego łzy zaczęły spływać po jego policzku szybciej niż wcześniej. 
-Ale ty sam mi powiedziałeś, że nie jesteś gotowy na dziecko i że sobie nie poradzisz. -zaczęłam płakać. 
-Posłuchać mnie. Że nie jestem gotowy, to nie znaczy że go nie chcę. I tak nie poradzę sobie sam z nim, bo jesteśmy razem. A razem sobie poradzimy. Proszę wróć do Londynu. Bardzo za tobą tęsknie i cię Kocham. 
-Ja też za tobą tęsknie i cię Kocham. 
-Więc wracasz dziś do Londynu?
-Emm. Nie wracam dzisiaj do Londynu. 
-Co, czemu? -zaczął płakać.
-Nie płacz. Po pierwsze to My wrócimy do Londynu, po drugie nie dzisiaj tylko jutro. -przytulił mnie i zaczął się kręcić w kółko i mówić jaki on jest szczęśliwy. 
***
Wiem, że ten rozdział jest głupi. Ale nie umiem pisać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz