Po chwili, przyszła do
mnie Li. I zaczęła wypytywać:
-I jak, po randce z
Wielkim Panem Stylesem. -zrobiło mi się smutno.
- Przestań, nie mam
ochoty o tym rozmawiać.
- Jak to przecież … Tak
cieszyłaś się na tą randkę. Myślałam, że jestem twoją
najlepszą przyjaciółka i mówimy sobie o wszystkim. Jeśli chcesz
zrobimy sobie dzisiaj dzień wolnego od pracy. -Ja niemam już sił na
prace pójdę go Sajmona i poproszę o dzień wolnego ale ty zostań. -szybko
wyszła z pokoju, żeby niezadawana mi już więcej pytań. Gdy
zobaczyłam Harrego od razu zmieniłam kierunek, ale on mnie
zauważył i pobiegł za mną. - Ala zaczekaj. Wiem, że mnie
słyszysz. Proszę zaczekaj. -dobiegł do mnie i Mocno chwycił mnie
za ramie . Zatrzymałam się. Patrząc przed siebie. - Ala. Czemu
jesteś na mnie zła przecież nic ci nie zrobiłem. -zaczaiłam
powoli się obracać. Gdy spojrzałam w jego oczy zobaczyłam znowu
tego chłopaka z randki. Leciutko podniosłam kącik ust. Harry
objął mnie w tali przysuną do siebie z całej siły nasze usta
dzieliły tylko milimetry. Gdy przypomniało mi się, co powiedział
chłopakom od razu obróciłam głowę w drugą stronę. Chciałam
się od niego odsunąć, ale trzymał mnie tak mocno, że nie mogła
się wyrwać z jego uścisku. - Jesteś pewny, że nic. Słyszałam
co mówiłeś do chłopaków. -Na prawym policzku zaczęła mi lecieć pojedyncza łza. -
Ja też mam uczucia. Nie jestem tylko dziewczyną na jedną noc.
Wiesz co cieszę się, że do niczego jeszcze nie doszło. -zaczęłam
biegnąć w stronę wyjścia gdy spotkałam Sajmona. - Ejjj. Alicja
gdy ty tak pędzisz?-zapytał Sajmon -Yyyyy... Nigdzie. Ale... mam do ciebie
proźbię. Mogę wrócić już do domu.-Myślałam, że się zgodzi.
Byłam już u kresu wytrzymałości. Nie chciałam mieć z Hazzą
nic wspólnego -Co ty sobie wyobrażasz że tak po prostu powiem, że
możesz? - Tak jakby na to liczyłam. I przepraszam, że spytałam.
-zaczęłam odchodzić gdy powiedział -Ala nie powiedziałem, że
nie możesz. Tylko się spytałem, co masz na myśli. -Czyli mogę.
-zapytałam trochę cichym głosem. -Pewnie, że tak, ale jutro
proszę, żebyś się nie spóźniła do pracy. -zaczął się
uśmiechać. A ja rzuciłam się mu na szyje i podziękowałam.
-Dobra.dobra. Puść mnie zanim się rozmyślę. -uśmiechną się
najszczerzej jak potrafił. Odwzajemniłam uśmiech.
**Następnego dnia.
Nie widziałam chłopaków. Nawet się cieszyłam, ale po tygodniu
zaczęłam się martwić.
-Ejj. Lila gdzie są
chłopcy. Nie widziałam ich już od tygodnia.
-Oni.... -opuściła
głowę. Swój wzrok wbiła w ziemia. Po policzku zaczęła lecieć
jej pojedyncza łza. Chwyciłam jej brodę i podniosłam do góry
tak żeby spojrzała mi prosto w oczy.
-Co oni... ? -spytałam
trochę oschłym głosem.
-Oni … Wyjechali
rozumiesz. Wyjechali. Już więcej ich nie zobaczymy. Sajmon
przeniósł ich do Paryża. -zaczęła płakać jak małe dziecko. A
po moim policzku zaczęła spływać pojedyncza łza. Szybko ją
przytuliłam, żeby niewidziana. Po chwili i ja zaczęłam płakać
ja małe dziecko kiedy niedostanie obiecanej zabawki. Była bardzo
pokłócona z Harrym ale nie mogłam pogodzić się z myślą, że
wyjechał bez słowa, i to na zawsze. Nasze przytulanie trwało już
jakieś parę minut, Gdy lila włożyła rękę do kieszeni
-Ala?!...
-Tak..- Powiedziałam po
cichu tak że prawie było to niesłyszalne dla uszu. Ale Lila
usłyszała to podając mi kartkę do ręki.
-Potrzymaj to od Harrego.
Powidział coś w stylu, że niemoże dać ci jej sam bo..,
-Bo... -powiedział
oburzonym tonem.
-Nie krzycz na mnie.
- Przepraszam, nie
chciałam.
-Więc niemoże ci jej
samemu dać, bo obraziłaś się na niego. A on chce ci wytłumaczyć
dlaczego. -Od razu otworzyłam kartkę i...
__________________________________________________
Hej kochani.
Proszę piszcie kom, bo ni ewiem czy ktoś tu wogule zagląda .
Dla mnie to bardzo ważne. :) Kolejną cześć dodam jutro około 22.
Jak będzie na stronie 1000 wejść to powiem coś o sobie. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz