Pół
roku później.
Całe
pół roku minęło dobrze. Z Harrym nie kłóciłam się prawie
wcale. Wiadomo, że w każdym związku są złe i dobre chwile. Ale
przejdźmy do teraźniejszości.
-Kochanie,
trzymaj śniadanie.
-Przecież
ci mówiłam, że mam nogi i ręce. Mogę iść do kuchni i je sobie
zrobić. -usiadł na krańcu łóżka, pogłaskał mnie po policzku i
pow.
-Wiem,
ale jesteś w 6 miesiącu ciąży. Musisz odpoczywać.
-Ale..
-położył mi palec na ustach i pow.
-Cii.
Żadnych ale. Musisz odpoczywać i kropka. A dzisiaj o 20 zrobimy
grilla. OK?
-Spoko.
Ale ja też idę na dwór. I nie mów, że nie, bo oberwiesz.
-Nie
pobijesz chyba swojego misia? Tak idziesz na dwór. Świeże
powietrze dobrze tobie zrobi. Chcesz coś jeszcze?
-Tak.
Wstać z łóżka i w końcu się czymś zająć.
-Wszystko
oprócz tego.
-Wiesz
jak ja cię nienawidzę i za razem kocham najbardziej na świecie.
-Ja
ciebie też. -musnął moje usta, a ja pogłębiłam pocałunek. Po
chwili drzwi się otworzyła.
-Nie
chcę wam przeszkadzać ale Harry musisz iść do studia. Ja się nią
zaopiekuje.
-Dobrze
ale uważaj na nią. :) -Lila nie stoi nade mną 24 przez dobę i to
mi się w niej podoba. Razem wychodzimy na spacery itp. Itd. Dzisiaj
nie
było inaczej. Wyszłyśmy z domu i zaczęłyśmy rozmawiać o
dziecku. Nie znam płci, bo chcę mieć niespodziankę.
-Ala?
-No?
-Mam
do ciebie pytanie, ale nie śmiej się.
-Heheheheheheheheheheheheh.
-Co
ci odwala?
-Nic.
Chciałam się wyśmiać za w czasu. :D
-Aha.
Więc będę mogła być matką chrzestną? -wybuchłam śmiechem.
-Miałaś
się nie śmiać. -zrobiła minę zbitego psa.
-Posłuchaj
mnie. Chcę, żebyś była matką chrzestna, nie wiem czemu pytasz. ♥
Nawet bym nie pomyślała, że ty byś nią niebyła. :) -przytuliłam
ją.
-Ala
patrz.
-Co?
-Matka
z córką. Tak ty będziesz wyglądała za 3 miesiące. :)
-Chyba,
że będzie to chłopczyk :) Wracamy do domu. Jest już 18 i jestem
głodna. :) -od jakiś 3 miesięcy jadłam co 2 godz. Ale zawsze jem
z kimś. Bo nim jest głodny bardziej od kobiety w ciąży. :)
-Dobrze.
Chłopaki będą o 18;30. Jesz jak wrócimy czy czekasz na grilla?
-Lila.
Do grilla będę jeszcze 10 razy głodna. :D
Około
19.
-Mogę
wam w czymś pomóc?
-Lepiej
nie. Bo zaszkodzisz sobie i dziecku. :) -puścił oczko i poszedł z
ustawiać ławki.
-To
może. Ja z Niall'em pojedziemy po zakupy?
-Dobrze.
Ale uważaj na siebie. -wiem, że to głupie, ale słucham się go
bardziej niż ojca.
-Niall.
Niiiallll. Gdzie jesteś jedziemy do sklepu po coś do żarcia.
-Ktoś
powiedział żarcie? -w 10 sekund zjawił się koło mnie. A gdy
Harry spytał czy przeniesie z nim ławkę zajęło mu to 3 minuty.
-Tak.
Ja. Jedziemy do sklepu.
-Ok.
Ale ja prowadzę, bo ty nie umiesz! *.*
-Ja
nie umiem. Prowadzę lepiej od ciebie i ty o tym wiesz.
-Ta.
Na pewno. Ty to nawet prawka nie masz!
-Ty
też nie. I co?
-Pfff.
-A
tak w ogóle to mam pytanie. Kto nas zawiezie?
-Zayn.
Poczekaj poszukam go. Zaynn. Gdzie jesteś?
-Poszukasz?
-No.
Coś nie tak? -nasze przekomarzanie przerwał Zayn
-Tutaj
co chcesz?
-Zawieś
nas do Tesco. Bo wiesz.
-Nie
macie prawka.
-Tak
jakby.
-Daj
kluczyk.
-Dzięki
jesteś kochany.
-Niall.
Mam dziewczynę.
-Zdradzasz
mnie? Jak mogłeś. Wiesz co. Jak cię żuci to do mnie nie
przychodź.
-Zapamiętam ... :) -wsiedliśmy do czarnego kabrioleta (nie wiem jak się pisze ) bez dachu. Ja z Zayn'nem z przodu a Niall z tyłu ze zbitą miną. Zawsze tak robi gdy udaje foch'a.
Miałam ubrana w letnią biała sukienkę w zielone groszki. Zayn wysadził nas centralnie przed Tesco, bo nie mam chodzić. Zayn poszedł zaparkować samochód a Niall poszedł po wózek. A ja weszłam do środka.
-Ałł
-Co stękasz gruba krowo?
-Czemu mnie uderzyłaś?
-Jak byś nie wiedziała.
-Nie wiem. Oświeć mnie. -spojrzała na mów brzuch i juz wiedziałam o co jej chodzi.
-Posłuchaj mnie lala. Że jestem z Harrym to nie twój interes.
-Zamknij sie i mnie posłuchaj. To napewno nie jest dziecko Harr'ego. Co chcesz zmusić go do alimentów?
-To nie moja wina, że się kochamy. A tobie nic do tego. To jest napewno jego dziecko wiec stul pysk. Moze nie jestem piękną i chudą dziewczyną ale przynajmniej nie potrzebuje maski kosmetyków tapeciaro.
-Ala chodź. Nie ma się co kłucić z fankami. -Niall przerwał nam kłótnie. Gdy odeszliśmy już trochę.
-Niall. -zakrzyczała ta sama fanka co wtedy.
-Co?
-Ja nie jestem jakąś tam fanką, jestem directioner. A tak wogóle to mogę autograf.
-Właśnie obraziłaś moją przyjaciółkę. Wiec raczej nie. Przepraszam, ale ona jest dla mnie ważna.- szturchnęłam go.
-Niall. Fanom się nie odmawia. przytul ją i zrób to cholerne zdjęcie i daj ten autograf, bo jestem już głodna.
-Dziękuje. -powiedziała fanka.
-I przepraszam, że cię tak nazwałam.
-Ychy. -Niall w tym czasie wybazgrał jej swoje imię i zrobił zdjęcie. :) Zrobiliśmy zakupy. Ale blondynowi przypomniało się o chipsach się dałam mu kartę i pin. Z Zaynem wsiedliśmy do samochodu i czekaliśmy na Niall'a już 30 min. A miał iść kupić tylko 3 paczki. Po chwili zobaczyliśmy go targającego z 10 siatek.
-Niall. Miałeś kupić 3 paczki. A nie 10 siatek.
-Nie mogłem się zdecydować. Więc wziąłem każdy smak z każdego rodzaju.
***
W domu przy ognisku.
-Jestem głodna. Niall idziesz ze mną?
-Jeszcze sie pytasz. -poszliśmy zrobić sobie kiełbasy. Ale byłam tak głodna, że wziąłam dwie . Jedną wbiłam na patyk, A drugą zjadłam :)
-Ala?
-No?
-Czemu mi nie pow, że jesteś głodna. Przecież bym ci zrobił. -podeszłam do niego spojrzałam mi prosto w oczy, po czym uśmiechnął się pokazując swoje dwa dołeczki.
-Harry. Mam ręce i nogi. Mogę sama sobie zrobić. I jeszcze dzisiaj idę Sama na spacer. -położyłam nacisk na sama. Bo miałam już dość opieki.
-Oj. Nie kochana. Sama nigdzie nie idziesz.
-Właśnie, żę pójdę. Nie masz nic do gadania. Jestem pełno letnia. I mogę robić, co chcę.
-A... -chciał coś pow, ale nie pozwoliłam mu dokończyć.
-Jeśli chcesz coś głupiego pow to lepiej się nie odzywaj. I daj mi trochę wolności. Zrozumiałeś?
-Ychy. Ale to dlatego, że się o ciebie martwię.
-Wiem. Ale ja też chcę pobyć chwilę sama. Rozumiesz? -trochę spuściłam z tonu.
-No. Ale ile cię nie będzie?
-Za 30 min wrócę. Ale ja nie idę teraz. Bo jestem głodna. Idę za jakieś 30 min. Więc za połtora godz przyjdę do ciebie. Ok?
-Dobrze. Kocham cię.
-Ja ciebie też. Pamiętaj, że możesz wypić.
-Dobrze będę . Idę do chłopaków.
20 min później.
-Niall..
-Co?
-Nic takiego, ale twoja kiełbasa się pali.
-K*rwa. Dobrze że położyłem dwie na patyk. :)
-Ja idę się przejść.
-Poczekaj idę z tobą.
-Nie. -krzyknęłam
-Idę sama.
-Ale... -jego mina była bez cenna. Jeszcze nigdy takiej nie widziełam.
-Żadnych, ale. Będę za godz.
-Spacerowałam sobie z jakieś 30 min. Muszę zbierać się do domu. Bo Harry się już martwi. Po chwili zobaczyłam jak ktoś mnie śledzi. Zaczęłam biec. On też. Był ubrany cały na czarno i miał kominiarkę. Biegł cały czas za mną. Skręciłam w nieznana mi ulice. Biegłam już od 10 min. Po chwili się przewróciłam. Podszedł do mnie i zaczął się śmiać.
-Nigdy już nie zobaczysz swojego Harrego.
-Co mu zrobiłeś?
-Jemu nic. Wystarczy, że ty nie wrócisz do domu. -potem uderzył mnie czymś metalowym w głowę. I zemdlałam ...
____________________________________
Jak myślicie. To halucynacje podczas ciąży czy naprawdę to się jej przydarzyło?
Następny rozdział dodam w sob. :)
I nie wiem czy ktoś ty wogóle zagląda więc piszcie kom. I piszcie czy wam się podoba. ?!
-Posłuchaj mnie lala. Że jestem z Harrym to nie twój interes.
-Zamknij sie i mnie posłuchaj. To napewno nie jest dziecko Harr'ego. Co chcesz zmusić go do alimentów?
-To nie moja wina, że się kochamy. A tobie nic do tego. To jest napewno jego dziecko wiec stul pysk. Moze nie jestem piękną i chudą dziewczyną ale przynajmniej nie potrzebuje maski kosmetyków tapeciaro.
-Ala chodź. Nie ma się co kłucić z fankami. -Niall przerwał nam kłótnie. Gdy odeszliśmy już trochę.
-Niall. -zakrzyczała ta sama fanka co wtedy.
-Co?
-Ja nie jestem jakąś tam fanką, jestem directioner. A tak wogóle to mogę autograf.
-Właśnie obraziłaś moją przyjaciółkę. Wiec raczej nie. Przepraszam, ale ona jest dla mnie ważna.- szturchnęłam go.
-Niall. Fanom się nie odmawia. przytul ją i zrób to cholerne zdjęcie i daj ten autograf, bo jestem już głodna.
-Dziękuje. -powiedziała fanka.
-I przepraszam, że cię tak nazwałam.
-Ychy. -Niall w tym czasie wybazgrał jej swoje imię i zrobił zdjęcie. :) Zrobiliśmy zakupy. Ale blondynowi przypomniało się o chipsach się dałam mu kartę i pin. Z Zaynem wsiedliśmy do samochodu i czekaliśmy na Niall'a już 30 min. A miał iść kupić tylko 3 paczki. Po chwili zobaczyliśmy go targającego z 10 siatek.
-Niall. Miałeś kupić 3 paczki. A nie 10 siatek.
-Nie mogłem się zdecydować. Więc wziąłem każdy smak z każdego rodzaju.
***
W domu przy ognisku.
-Jestem głodna. Niall idziesz ze mną?
-Jeszcze sie pytasz. -poszliśmy zrobić sobie kiełbasy. Ale byłam tak głodna, że wziąłam dwie . Jedną wbiłam na patyk, A drugą zjadłam :)
-Ala?
-No?
-Czemu mi nie pow, że jesteś głodna. Przecież bym ci zrobił. -podeszłam do niego spojrzałam mi prosto w oczy, po czym uśmiechnął się pokazując swoje dwa dołeczki.
-Harry. Mam ręce i nogi. Mogę sama sobie zrobić. I jeszcze dzisiaj idę Sama na spacer. -położyłam nacisk na sama. Bo miałam już dość opieki.
-Oj. Nie kochana. Sama nigdzie nie idziesz.
-Właśnie, żę pójdę. Nie masz nic do gadania. Jestem pełno letnia. I mogę robić, co chcę.
-A... -chciał coś pow, ale nie pozwoliłam mu dokończyć.
-Jeśli chcesz coś głupiego pow to lepiej się nie odzywaj. I daj mi trochę wolności. Zrozumiałeś?
-Ychy. Ale to dlatego, że się o ciebie martwię.
-Wiem. Ale ja też chcę pobyć chwilę sama. Rozumiesz? -trochę spuściłam z tonu.
-No. Ale ile cię nie będzie?
-Za 30 min wrócę. Ale ja nie idę teraz. Bo jestem głodna. Idę za jakieś 30 min. Więc za połtora godz przyjdę do ciebie. Ok?
-Dobrze. Kocham cię.
-Ja ciebie też. Pamiętaj, że możesz wypić.
-Dobrze będę . Idę do chłopaków.
20 min później.
-Niall..
-Co?
-Nic takiego, ale twoja kiełbasa się pali.
-K*rwa. Dobrze że położyłem dwie na patyk. :)
-Ja idę się przejść.
-Poczekaj idę z tobą.
-Nie. -krzyknęłam
-Idę sama.
-Ale... -jego mina była bez cenna. Jeszcze nigdy takiej nie widziełam.
-Żadnych, ale. Będę za godz.
-Spacerowałam sobie z jakieś 30 min. Muszę zbierać się do domu. Bo Harry się już martwi. Po chwili zobaczyłam jak ktoś mnie śledzi. Zaczęłam biec. On też. Był ubrany cały na czarno i miał kominiarkę. Biegł cały czas za mną. Skręciłam w nieznana mi ulice. Biegłam już od 10 min. Po chwili się przewróciłam. Podszedł do mnie i zaczął się śmiać.
-Nigdy już nie zobaczysz swojego Harrego.
-Co mu zrobiłeś?
-Jemu nic. Wystarczy, że ty nie wrócisz do domu. -potem uderzył mnie czymś metalowym w głowę. I zemdlałam ...
____________________________________
Jak myślicie. To halucynacje podczas ciąży czy naprawdę to się jej przydarzyło?
Następny rozdział dodam w sob. :)
I nie wiem czy ktoś ty wogóle zagląda więc piszcie kom. I piszcie czy wam się podoba. ?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz