Rozdział 5

Od razu otworzyłam kartkę i przeczytałam.
 Droga Alu. . .
Nie wiem dlaczego jesteś na mnie zła. 
Myślałem, że to będzie coś naprawdę pięknego


to co nas łączy to coś wielkiego...
Naprawdę jesteś dla mnie ważna ♥
Jeśli chodzi ci oto co powiedziałem chłopakom
to nie tak jak myślisz.
Wytłumaczę ci to jak wrócę …
Jestem w Paryżu.
Sajmon przeniósł nas tu, żeby wypromować płytę . . .
Jeśli nie jesteś na mnie zła to zadzwoń lub napisz na mój numer
. . .
KOCHAM CIĘ
Harry
W oku zaczęły zbierać mi się łzy, ale nie ze smutku. Tylko z radości że naprawdę mnie Kocha. Jedna łza zaczęła spływać mi po rozgrzanym policzku. Po chwili zaczęłam płakać. Lila przytuliła mnie z całej siły. Bardzo potrzebowałam jej w tamtym momencie.
***
Po powrocie do domu od razu zadzwoniłam do Harrego. Pierwszy sygnał i nic. Drugi, Trzeci... gdy już chciałam nacisnąć czerwony guzik, gdy usłyszałam głos Harrego...
    -Hallo. . . -otworzyłam usta, ale tylko wzięłam głęboki oddech i zamknęłam usta z powrotem …
    - Hallo, Ala? To ty?
    - Tak to ja. Przepraszam nie powinnam dzwonić. - prawie nacisnęłam czerwoną słuchawkę gdy...
    - Poczekaj nierozłonczaj się proszę … Ale naprawdę to nie tak jak myślisz. Dostałaś kartkę.?
    -Tak dostałam. Ale co to ma wspólnego ze mną. Z tym, że mnie nie kochasz.

    - Ale ja ciebie Kocham. Usłyszałaś tylko część. Jeśli chcesz dam ci do telefonu któregoś z chłopaków. -zaczęłam płakać. Może mówi prawdę.
    -Dobra wierzę ci. A kiedy wrócisz?
    -To znaczy, że nie jesteś na mnie zła? -On uśmiechnął się do słuchawki. A ja zaczęłam podnosić mój lewy kącik ust.
    -Pewnie że nie jestem zła. Za bardzo cię Kocham. Ale mam jedno pytanie.
    - Pytaj o co chcesz mała. -uśmiechnął się łobuziacko do telefonu.
    - Czemu mi nie powiedziałeś, że lecisz do Paryża? -Powiedziałam już trochę mniej uśmiechnięta. A on zaczął się zastanawiać jakby czy powiedzieć mi prawdę czy nie.
    - To dlatego, że miałem 2 godz na to, żeby się spakować i wrócić do studia. Ledwo co zdążyłem Lili dać kartkę. Przepraszam, ale nie miałem kiedy. A telefonu ode mnie nie odbierałaś.
    -Przepraszam. Byłam na ciebie zła. Ale już nieważne. Kiedy wracasz? -myślałam, że pow, za jakiś tydz max. Ale po tym co usłyszałam. Zaczęłam płakać.
    -Wracam za rok, może później. Ale obiecuje, że w każdy wolny czas będę w Londynie. To ci obiecuje.
    -Zaaa... Za rokkk. Jakk to. -hazza od razu poznał, że ona płacze. On wziął głęboki oddech, żeby nie słyszała jak płacze i powiedział.
    -Ejj. Maleńka głowa do góry. Wszystko się ułoży. Zobaczysz. :')A ja już kończę bo mam wywiad za 30 sekund. Kocham cię. Do zobaczenia.
    -Ja ciebie też Kocham . Do zobaczenia.
    ***
Miesiące mijały spokojnie. Po za tym, że już chodziłam do szkoły a do studnia od 16 nic się niezmieniło. Moje życie nie było już czarno-białe ono nabierało barw. Z Moim i tylko moim Harrym rozmawiałam codziennie. Aż pewnego dnia nie mogłam się z nim skontaktować. Dzwoniłam do niego chyba ze ''100 raz''. Zaczęłam się niepokoić. W końcu zadzwoniłam do Mulata. Odebrał za drugim sygnałem.
-Yyy Zayn. Czemu Harry nie odbiera ode mnie telefonu?
-Ale najpierw usiądź. Siedzisz? -powiedział trochę zdenerwowany.
-Ychy. Ale co z Harrym?
-Harry... Ten. No tem .Emm nie wiem jak ci to powiedzieć.
-Powiedz prosto z mostu. Zaczyna się denerwować. -ręce trzęsły mi się tak, że ledwo co trzymam w nim telefon.
-Harry jest na tym … Emm Basenie.
-Basenie? To po to miałam usiać?
-No tak. -on zaczął się śmiać, ale wiedziałam że to było wymuszane.
-A tak w ogóle to gdzie jesteś?
-No w studiu. Pracuje w nim od 16-22 od Pon-Czw. A ty? Bo słyszę szum jakby samolotu.
-Jestem w hotelu. A szum jest od tego że hotel jest blisko lotniska. :)
-Ja już kończę. Muszę wziąć się za papiery. Dzisiaj moja kolej. -zaczęliśmy się śmiać.


-Bay kochanie.
-Kochanie?
-No tak. Nie cieszysz się, że nam Polski.?
-Chyba tylko jedno słowo. -zaczęliśmy się śmiać. Ale po chwili wszedł do pokoju Sajmon.


-Muszę kończyć Sajmon przyszedł.
-Pozdrów go ode mnie.
-Ok. Pa. -nacisnęłam czerwony przycisk.
-Z kim rozmawiałaś?
-Z Zaynem. Ma pan pozdrowienia.
-Ile razy ci mówiłem, że jestem Saj a nie żaden Pan. Jestem jeszcze młody.
-Pewnie, że tak. -Saj uśmiechną się a ja odwzajemniłam uśmiech.
-A masz już te dokumenty.?
-Mam. Czy jeszcze jakieś posegregować?


-Masz już wolne. Idź do domu. Ale weź też Lile. Ok?
-Dobrze. Dziękuje Pa. . . -nie zdążyłam dokończyć gdy Saj spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.
-Dziękuje Saj.
-Już lepiej. -uśmiechną się i wyszedł. A ja zabrałam swoje rzeczy. I poszłam po Lilę. Znalazłam ja od razu gdy otworzyłam drzwi.
-Wiesz, że Saj dał nam dzisiaj wolne? -zapytała z takim szczęściem.
-Tak wiem. Właśnie miałam o ciebie iść. Idziemy do domu?
-Pewnie. Ale pójdziemy dzisiaj na imprezę. Jesteśmy tutaj już pół roku a nie byłyśmy jeszcze na żadnej. Plloooosemm. -Spojrzała na mnie z miną zbitego psa.
-Nie patrz się tak na mnie. Wiesz, że wtedy zawsze się zgadzam.
-Więc. Do jakiego pubu jedziemy. Może do tego dwie przecznice dalej.
-Zgoda. Chodź się przygotować...


po godz byłyśmy już przygotowane. ok 2o zaczęłyśmy imprezować. Ale Lila po dwóch godz, źle się poczuła i wróciłyśmy. Gdy weszłyśmy do domu nie działał prąd. Lila poszła się wykąpać i położyć. Ja jeszcze coś zjadłam. Poszłam się położyć na moim wielkim łóżku. Gdy odkryłam kordłe kto mnie złapał i przysisnoł do siebie. Chciałam krzyczeć ale nie mogłam bo zasłonił mi usta ręka. Po czym rozpoznałam tą postać była/był to ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz