Od
razu otworzyłam kartkę i przeczytałam.
Droga
Alu. . .
Nie wiem
dlaczego jesteś na mnie zła.
Myślałem, że to będzie
coś naprawdę pięknego
to co nas
łączy to coś wielkiego...
Naprawdę
jesteś dla mnie ważna ♥
Jeśli
chodzi ci oto co powiedziałem chłopakom
to nie
tak jak myślisz.
Wytłumaczę
ci to jak wrócę …
Jestem w
Paryżu.
Sajmon
przeniósł nas tu, żeby wypromować płytę . . .
Jeśli
nie jesteś na mnie zła to zadzwoń lub napisz na mój numer
. . .
KOCHAM
CIĘ
Harry
W oku
zaczęły zbierać mi się łzy, ale nie ze smutku. Tylko z radości
że naprawdę mnie Kocha. Jedna łza zaczęła spływać mi po
rozgrzanym policzku. Po chwili zaczęłam płakać. Lila przytuliła
mnie z całej siły. Bardzo potrzebowałam jej w tamtym momencie.
***
Po
powrocie do domu od razu zadzwoniłam do Harrego. Pierwszy sygnał i
nic. Drugi, Trzeci... gdy już chciałam nacisnąć czerwony guzik,
gdy usłyszałam głos Harrego...
-Hallo.
. . -otworzyłam usta, ale tylko wzięłam głęboki oddech i
zamknęłam usta z powrotem …
-
Hallo, Ala? To ty?
-
Tak to ja. Przepraszam nie powinnam dzwonić. - prawie nacisnęłam
czerwoną słuchawkę gdy...
-
Poczekaj nierozłonczaj się proszę … Ale naprawdę to nie tak
jak myślisz. Dostałaś kartkę.?
-Tak dostałam. Ale co to ma
wspólnego ze mną. Z tym, że mnie nie kochasz.
-
Ale ja ciebie Kocham. Usłyszałaś tylko część. Jeśli chcesz
dam ci do telefonu któregoś z chłopaków. -zaczęłam płakać.
Może mówi prawdę.
-Dobra
wierzę ci. A kiedy wrócisz?
-To
znaczy, że nie jesteś na mnie zła? -On uśmiechnął się do
słuchawki. A ja zaczęłam podnosić mój lewy kącik ust.
-Pewnie
że nie jestem zła. Za bardzo cię Kocham. Ale mam jedno pytanie.
-
Pytaj o co chcesz mała. -uśmiechnął się łobuziacko do
telefonu.
-
Czemu mi nie powiedziałeś, że lecisz do Paryża? -Powiedziałam
już trochę mniej uśmiechnięta. A on zaczął się zastanawiać
jakby czy powiedzieć mi prawdę czy nie.
- To
dlatego, że miałem 2 godz na to, żeby się spakować i wrócić
do studia. Ledwo co zdążyłem Lili dać kartkę. Przepraszam, ale
nie miałem kiedy. A telefonu ode mnie nie odbierałaś.
-Przepraszam.
Byłam na ciebie zła. Ale już nieważne. Kiedy wracasz? -myślałam,
że pow, za jakiś tydz max. Ale po tym co usłyszałam. Zaczęłam
płakać.
-Wracam
za rok, może później. Ale obiecuje, że w każdy wolny czas będę
w Londynie. To ci obiecuje.
-Zaaa...
Za rokkk. Jakk to. -hazza od razu poznał, że ona płacze. On wziął
głęboki oddech, żeby nie słyszała jak płacze i powiedział.
-Ejj.
Maleńka głowa do góry. Wszystko się ułoży. Zobaczysz. :')A ja
już kończę bo mam wywiad za 30 sekund. Kocham cię. Do
zobaczenia.
-Ja
ciebie też Kocham . Do zobaczenia.
***
Miesiące
mijały spokojnie. Po za tym, że już chodziłam do szkoły a do
studnia od 16 nic się niezmieniło. Moje życie nie było już
czarno-białe ono nabierało barw. Z Moim i tylko moim Harrym
rozmawiałam codziennie. Aż pewnego dnia nie mogłam się z nim
skontaktować. Dzwoniłam do niego chyba ze ''100 raz''. Zaczęłam
się niepokoić. W końcu zadzwoniłam do Mulata. Odebrał za drugim
sygnałem.
-Yyy
Zayn. Czemu Harry nie odbiera ode mnie telefonu?
-Ale
najpierw usiądź. Siedzisz? -powiedział trochę zdenerwowany.
-Ychy.
Ale co z Harrym?
-Harry...
Ten. No tem .Emm nie wiem jak ci to powiedzieć.
-Powiedz
prosto z mostu. Zaczyna się denerwować. -ręce trzęsły mi się
tak, że ledwo co trzymam w nim telefon.
-Harry
jest na tym … Emm Basenie.
-Basenie?
To po to miałam usiać?
-No
tak. -on zaczął się śmiać, ale wiedziałam że to było
wymuszane.
-A
tak w ogóle to gdzie jesteś?
-No w
studiu. Pracuje w nim od 16-22 od Pon-Czw. A ty? Bo słyszę szum
jakby samolotu.
-Jestem
w hotelu. A szum jest od tego że hotel jest blisko lotniska. :)
-Ja
już kończę. Muszę wziąć się za papiery. Dzisiaj moja kolej.
-zaczęliśmy się śmiać.
-Bay
kochanie.
-Kochanie?
-No
tak. Nie cieszysz się, że nam Polski.?
-Chyba tylko jedno słowo.
-zaczęliśmy się śmiać. Ale po chwili wszedł do pokoju Sajmon.
-Muszę
kończyć Sajmon przyszedł.
-Pozdrów
go ode mnie.
-Ok.
Pa. -nacisnęłam czerwony przycisk.
-Z
kim rozmawiałaś?
-Z
Zaynem. Ma pan pozdrowienia.
-Ile
razy ci mówiłem, że jestem Saj a nie żaden Pan. Jestem jeszcze
młody.
-Pewnie,
że tak. -Saj uśmiechną się a ja odwzajemniłam uśmiech.
-A
masz już te dokumenty.?
-Mam. Czy jeszcze jakieś posegregować?
-Masz
już wolne. Idź do domu. Ale weź też Lile. Ok?
-Dobrze.
Dziękuje Pa. . . -nie zdążyłam dokończyć gdy Saj spojrzał na
mnie pytającym wzrokiem.
-Dziękuje
Saj.
-Już
lepiej. -uśmiechną się i wyszedł. A ja zabrałam swoje rzeczy. I
poszłam po Lilę. Znalazłam ja od razu gdy otworzyłam drzwi.
-Wiesz,
że Saj dał nam dzisiaj wolne? -zapytała z takim szczęściem.
-Tak
wiem. Właśnie miałam o ciebie iść. Idziemy do domu?
-Pewnie.
Ale pójdziemy dzisiaj na imprezę. Jesteśmy tutaj już pół roku a
nie byłyśmy jeszcze na żadnej. Plloooosemm. -Spojrzała na mnie z
miną zbitego psa.
-Nie
patrz się tak na mnie. Wiesz, że wtedy zawsze się zgadzam.
-Więc.
Do jakiego pubu jedziemy. Może do tego dwie przecznice dalej.
-Zgoda.
Chodź się przygotować...
po
godz byłyśmy już przygotowane. ok 2o zaczęłyśmy imprezować.
Ale Lila po dwóch godz, źle się poczuła i wróciłyśmy. Gdy
weszłyśmy do domu nie działał prąd. Lila poszła się wykąpać
i położyć. Ja jeszcze coś zjadłam. Poszłam się położyć na
moim wielkim łóżku. Gdy odkryłam kordłe kto mnie złapał i
przysisnoł do siebie. Chciałam krzyczeć ale nie mogłam bo
zasłonił mi usta ręka. Po czym rozpoznałam tą postać była/był
to ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz